Wstęp
Na początek przypomnijmy sobie rok 2005, kiedy to Prawo i Sprawiedliwość „niespodziewanie” wygrało wybory parlamentarne, a potem kandydat popierany przez PIS wybory prezydenckie. Wielkie rozczarowanie i złość rozgorzała na dobre od samego wieczoru wyborczego w mediach. Został sformowany nowy rząd i Premier. Potem doszło do negocjacji w sprawie stworzenia koalicji. Po nieudanych rozmowach PO i PIS rozpoczęto negocjacje z LPRem i Samoobroną. W tym czasie w wielu mediach oskarżano obie partie o populizm, demagogię oraz przedstawiano podobne epitety. Ostatecznie doszło do podpisania koalicji a wcześniej na krótko paktu stabilizacyjnego.
Przez te dwa lata zrobiono wiele. Zmieniono kierunek i styl zarówno polityczny, społeczny oraz gospodarczy. Można stwierdzić z perspektywy kilku miesięcy, że współpraca szła w dobrym kierunku. Zdarzały się oczywiście spory, co jest czymś naturalnym jeśli koalicję tworzą różne partie, jednak były one prowadzone tylko medialnie.
Można powiedzieć, że problemy PIS rozpoczęły się w momencie kiedy ta partia zaczęła się wycofywać ze swoich programowych postulatów. Co ciekawe to nie LPR czy Samoobrona stały się ich powodem, lecz brak jednoznaczności kierownictwa i samego prezesa PIS wobec własnych przekonań. Z czasem okazało się również, że ten tzw. „zanik prawicowości” (tak należy określić to zjawisko) oraz poszczególne wyrazy tego zaczęły być widoczne. Tak było z poprawkami konstytucyjnymi. Podobnie z wycofywaniem podpisów w ostatniej chwili pod własnymi projektami ustaw, wolne od pracy niedziele, wycofanie z pełnej lustracji itp. W konsekwencji sprawy te nie mogły być nawet dopuszczone pod obrady.
Innym dobitnym przykładem jest podpisanie przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego traktatu reformującego. Śmiem twierdzić, że sprowokowanie wyborów miało na celu oddanie władzy aby to PO i premier Donald Tusk musiał podpisać 13 grudnia traktat reformujący. O ile jeśli chodzi o Kartę Praw Podstawowych były premier miałby odwagę podważyć niektóre zapisy, o tyle sam traktat reformujący zapewne by podpisał bez zgody na referendum. Jarosław Kaczyński uniknął podpisania traktatu dzięki przegranym wyborom. Uniknął również tłumaczeń, które z pewnością spowodowałyby utratę większości wyborców prawicowych. Krótko mówiąc Prezes PIS sam zdecydował o przegraniu wyborów.
Dlaczego tak uważam? I czy mam przykłady popierające tą tezę? Oczywiście, że tak. Pierwszym przykładem niech będzie zachowanie byłego Premiera podczas debaty z Tuskiem. Oglądając tą debatę można było odnieść wrażenie, że Jarosław Kaczyński celowo nie przykłada się do odpowiedzi na kluczowe pytania, które miały wyrobić pogląd widzów na temat dwóch kandydatów i ich partii. Zadziwia, że kilka dni wcześniej brylował w debacie z Aleksandrem Kwaśniewskim a tutaj nagle stracił swoje atuty. Prawdopodobnie robił to celowo.
Kolejnym przykładem niech będzie wywiad z byłym Premierem w Rzeczpospolitej kilka dni po wyborach. Używał tam zadziwiających stwierdzeń. Według niego PIS i tak nie wygrałoby wyborów. Wspomina, że jego partia nie miała pomysłów na nową telewizję publiczną. Stwierdza, że niepotrzebna była konferencja p. Kamińskiego szefa CBA w wiadomej sprawie posłanki Sawickiej. Ciekawy jest fakt, że były premier sam pytany niedługo po tej konferencji podkreślał, że nic nie wiedział o planowanym wystąpieniu szefa CBA. Tym samym zaprzeczył sobie? Wada numer jeden Jarosława Kaczyńskiego to brak szczerości. Decyzja o wyborach według PIS jak wiemy została podjęta ze względu na Sprawę w Ministerstwie Rolnictwa dotyczącą tzw. odrolnienia ziemi na Mazurach. Dodam w tym miejscu, że sprawa ta dziś już ucichła i nie ma po niej śladu. Sądzę że daje to wiele do myślenia. Dlatego też przypuszczam, że wybory były zaplanowane i jak sądzę czekano jedynie na prowokacje. Zapewne głównym celem prezesa PIS było osiągnięcie jak największej liczby mandatów (dokładnie 11 więcej w porównaniu z 2005 rokiem, z 154 do 166). To był jedyny cel wyborów. Przy okazji „wepchnął” PO w objęcia Traktatu reformującego jednak ze stratą dla Polaków. Co ciekawe jeśli zliczymy wyniki procentowo PIS, LPR i Samoobrony z 2005 roku i porównamy z wynikiem PIS w tym roku okazuje się, że w kontekście wyników wyborów PIS zyskał tzw. „monopol”, jednak uzyskał mniejszy wynik procentowy (2005r: 26+7+11=44, 2007r: 32). Ponadto przedstawiciele PIS wiecznie podkreślają, że uzyskali o 2 miliony głosów więcej, jednak w praktyce ludzie nie głosowali za nimi „w pełni” ale przeciw PO i LIDowi.
Dziś PIS jako opozycja musi mieć silny argument i według partii opozycyjnej takim argumentem może być po części wspomniane powyżej podpisanie traktatu oraz „polityka ugodowości” na wszystko przez nowego premiera Tuska. Na marginesie Traktat ograniczy wpływ tworzenia prawa przez narodowy Parlament do minimum. W tej sytuacji będziemy skazani na decyzje prawne organów Unii Europejskiej.
Niestety ale jedyny apel o sprzeciw wobec traktatu wyrazili posłowie do Parlamentu Europejskiego pani Urszula Krupa oraz pan Witold Tomczak. Przykrym faktem jest, że środowiska Radia Maryja nie włączyły się w tą akcje. W 2003 i pierwszej połowie 2004 roku Radio Maryja prowadziło bardzo merytoryczna debatę dotyczącą wejścia Polski do Unii Europejskiej. Jak wiemy PIS jest zwolennikiem przyjęcia traktatu „po cichu” bez referendum. Obawiam się, że w związku z tym, że Radio Maryja popiera dziś PIS „bezkrytycznie”, nie bierze udziału w umożliwieniu ogólnonarodowej debaty na temat traktatu reformującego. Szkoda, ponieważ sądzę, że sprawa traktatu jest co najmniej tak samo ważna jak decyzja o wstąpieniu do Unii Europejskiej.
W tym miejscu nie krytykuje tego środowiska, jednak zwracam uwagę na pewien smutny fakt. Moim zdaniem sprawa zbierania podpisów do Prezydenta i Premiera w sprawie odrzucenia traktatu jest priorytetem dla środowiska narodowo-prawicowego. Szkoda, że działania naszej dwójki eurodeputowanych nie mają wyraźnego wsparcia ze strony, której wydawałoby się to naturalne.
Wracając do sprawy traktatu Jarosław Kaczyński obawiał się zapewne sytuacji w której zostałby postawiony pod ścianą. Konsekwencją podpisania przez Niego traktatu byłaby utrata pewnego zaufania do Niego oraz do PISu. Można powiedzieć, że jego decyzja o wyborach z punktu widzenia interesu własnej partii była kluczowa, jednak z punktu widzenia Polskiego interesu bardzo niedobra. Oddanie władzy i argument, że koalicjanci przeszkadzali, prowadzenie w tym samym czasie podchodów i zbieranie haków na koalicjantów tylko jeszcze bardziej skreślają PIS.
Innym skandalicznym zachowaniem prezesa PIS jest stosunek wobec byłych wiceprezesów partii, którzy zwrócili uwagę o potrzebie wzmocnienia partii przez wewnętrzna debatę. Prezes pokazał dobitnie, że wprawdzie jest wodzem, ale niestety nie jest przywódcą. Przywódca łagodzi konflikt, natomiast Wódz niszczy osoby, które mają inne zdanie niż on.
Kolejnym przykładem jest atak na wicepremierów swojego rządu, sprawa Kaczmarka niewyjaśniona do dziś i wiele innych. Częste ataki na LPR ze strony PIS ze zwykłej zazdrości o wyborców prawicowych, liczne pretensje za wyrazistość. Te wszystkie argumenty są gwoździem do trumny PISu.
Zastanawia dlaczego Prezes PIS prowadził w wielu przypadkach cyniczna grę nie zważając na interes narodowy? Ponadto dlaczego jest nieszczery ze społeczeństwem przez co wiele spraw o których wspomniałem powyżej, a które powinny zostać wyjaśnione, są wciąż ukrywane i zapewne nie ujrzą światła dziennego.
Wydarzenia ostatnich kilku tygodni są dla wielu Polaków zaskoczeniem. Oto partia uważająca się za reprezentacje prawdziwej Polskiej Prawicy kapituluje i przyczynia się do ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego w Sejmie i Senacie. Podpis Prezydenta RP jest w tym momencie formalnością. Przyjrzyjmy się na początku obecnej sytuacji. W Sejmie podczas glosowania postawa posłów PIS była niejednoznaczna. Trudno dociec czy była to planowana zagrywka aby zachować częściowo twarz w tej niezręcznej sytuacji, czy może uczciwy głos sprzeciwu wobec polityki Jarosława Kaczyńskiego. Przeciw opowiedziało się 56 posłów a 12 wstrzymało się od głosu. W 2004 roku powstał program polityki europejskiej Prawa i Sprawiedliwości pt.: „Europa Solidarnych Narodów”. Głównymi założeniami tego programu były m. in.: utrzymanie nicejskiego systemu głosów, walka o chrześcijańskie dziedzictwo Europy oraz sprzeciw wobec eurokonstytucji. Należy w tym miejscu zadać pytanie: Co się stało dziś i dlaczego Pis obrócił o 360 stopni swój program dotyczący polityki europejskiej. Tym bardziej zadziwia fakt, że wciąż na stronie internetowej PISu znajduje się ten program. Czyżby spin doktorzy partyjni zapomnieli wykasować ten dziś już nieaktualny i niezgodny z rzeczywistością program wizji Europy. Jarosław Kaczyński całkowicie zlekceważył część opinii publicznej, która miała wątpliwości wobec oceny traktatu. Osoby te domagały się również uczciwej debaty oraz referendum. Z perspektywy aktualnych wydarzeń można powiedzieć, że te głosy zostały zupełnie zignorowane. Wmawiano tym osobom, że obroniono naszych interesów przez poprawki do ustawy ratyfikującej. Okazało się, że propozycje te nawet jeśli zostałyby przyjęte nie mają żadnej mocy prawnej. W ostatniej chwili PIS wycofał swoje postulaty i wspólnie z PO i Prezydentem doprowadził do ekspresowego tempa ratyfikacji. W tym miejscu przypomina mi się podobna sytuacja, która miała miejsce w kwietniu ubiegłego roku. Chodzi o poprawki konstytucyjne mające zagwarantować obronę życia od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Rzuca się w oczy podobieństwo tej sytuacji. Wówczas również przez brak jednoznacznego poparcia przez PIS poprawki zostały odrzucone. Grupa posłów na czele z Marszałkiem Markiem Jurkiem opuściła wówczas PIS. Z perspektywy kilku miesięcy widać, że ówczesna decyzja była właściwa i gdyby większa grupa posłów, dołączyłaby do Marszałka postawiliby nacisk na prezesa Kaczyńskiego. Niestety stało się inaczej. Dziś Z Kolei zabrakło odwagi PISowi aby odrzucić jednoznacznie Traktat Lizboński. Dziś większość z nas straciła zaufanie do prezesa PIS. Przykro o tym mówić, ale okazuje się, że niestety PIS wywiesiło białą flagę w sprawie pozycji Polski w Unii Europejskiej.W obecnej sytuacji jedynym rozsądnym wyjściem z tej sytuacji jest budowa prawdziwej ideowej prawicy, która będzie miała odwagę nie tylko w deklaracjach ale również w czynach potwierdzić swoją wiarygodność. Prawica Rzeczypospolitej Marka Jurka wydaje się optymalnym początkiem ku organizacji Polskiej Prawicy Narodowej. Apeluje do Polaków i środowisk narodowo-patriotycznych o próbę zjednoczenia. Pokażmy politykom, że nie damy sobą manipulować. Miejmy odwagę stanąć do ciężkiej pracy i stwórzmy prawicę ideową.
skomentuj (0)
Chrześcijańska demokracja tzw. chadecja to nurt w myśli politycznej i społecznej, który pojawił się pod koniec XIX wieku. Był on odpowiedzią myśli katolickiej na rosnące wpływy socjalizmu ateistycznego. Nazwa chrześcijańska demokracja po raz pierwszy została użyta przez księdza Antoine’a Pottiera, następnie zaakceptował ją papież Leon XIII. W tym okresie istniała obawa, że Kościół Katolicki może utracić wpływ na robotników, jeżeli nie zaproponuje zarówno atrakcyjnej jak i konkurencyjnej doktryny politycznej wobec socjalistycznej wizji porządku społecznego. Doktryna chrześcijańskiej demokracji wynikała z dwóch źródeł: społecznej nauki Kościoła Katolickiego oraz kierunku filozoficznego zwanego personalizmem.
Podstawowe założeniaZ punktu widzenia chrześcijańskiej demokracji człowiek jest postrzegany jako członek wielu wspólnot, z których najważniejsza jest rodzina, następnie wspólnota lokalna, narodowa a także wspólnoty religijne, kulturalne, zawodowe i inne. Podstawą postępowania jednostki powinny być wartości moralne, które nie powinny podlegać relatywizacji. Ponadto powinny być traktowane jako wartości absolutne, ponieważ na nich opiera się całe życie społeczne. Dla chrześcijańskich demokratów istotną wartością powinien być człowiek stworzony przez Boga na Jego obraz i podobieństwo, wyposażony w wolność, świadomość i elementarne prawa, z których istotne jest prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
Wśród priorytetowych wartości wymienia się obok poszanowania życia i instytucji rodziny, także pracę, własność prywatną, solidarność i odpowiedzialność. Zasady solidaryzmu społecznego i dobra wspólnego powinny być zaporą przed egoizmem klasowym. Krytyce powinien poddany być konsumpcjonizm jako postawa, która prowadzi do pogoni za dobrami materialnymi.
Chrześcijańscy demokraci preferują demokrację, która kładzie szczególny nacisk na rozwój wszelkich form samorządności lokalnej i zasadę pomocniczości. Z kolei w dziedzinie polityki gospodarczej są autorami koncepcji społecznej gospodarki rynkowej. Model ten z jednej strony w pełni respektuje własność prywatną, ale jednocześnie uwzględnia potrzebę umiarkowanej ingerencji państwa w sferę socjalną.
Współczesne zmiany ideologiczneDziś największym problemem europejskich partii chadeckich czy centroprawicowych jest stopniowe wycofywanie się z korzeni katolickich. Dziś członkami tych partii są często osoby nie mające wiele wspólnego z nurtem chadeckim. Często znajdują się tam osoby niewierzące. Wprawdzie w założeniu chrześcijańska demokracja inspirowana jest zasadami etyki chrześcijańskiej, jednak w dzisiejszej rzeczywistości zrezygnowała z odniesień do religii. Przekładem może być postawa kanclerz Niemiec pani Angeli Merkel i jej partii CDU/CSU w sprawie rezygnacji z odwołania się do chrześcijańskiego dziedzictwa Europy. Chrześcijańscy demokraci tolerują dziś „laicyzacje” przez neutralny stosunek do religii czy samej wiary. Tym samym akceptują „poprawny politycznie” kierunek tzw. rozdział Kościoła od Państwa. Właśnie taki pogląd reprezentuje dziś większość partii centroprawicowych w Europie. Obserwujemy wyraźne zatracenie „prawicowości”.
Sytuacja w PolsceNiestety od jakiegoś czasu również w Polsce obserwujemy te niekorzystne zmiany i tendencje. Jeżeli spojrzymy na partie polityczne, zarówno PO, PIS czy PSL zaobserwujemy gotowość, oczywiście w różnym stopniu, do co najmniej neutralności postaw w sprawach kluczowych z punktu widzenia etyki i moralności, gdzie nie może być mowy o kompromisie.
Mieliśmy okazje obserwować te zdarzenia choćby podczas głosowań nad poprawkami do konstytucji, które miały prawnie zagwarantować obronę życia do momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Wielu posłom wówczas zabrakło odwagi a PIS mimo wcześniejszych deklaracji w programie wyborczym z 2005 roku w dużej grupie osób nie poparł tych potrzebnych zmian.
Można postawić być może ostrą ale merytorycznie prawdziwą tezę, że osoby które nie poparły poprawek zmian w konstytucji zawiodły polskich katolików i nie maja moralnego prawa do zasiadania w ławach poselskich. W konsekwencji ta sprawa doprowadziła do rozłamu w PIS i postawiła znak zapytania w stosunku do takiej postawy partii która uważa się za prawicę. Odszedł pan Marek Jurek, lider konserwatywnego skrzydła w PIS. Należałoby w tym miejscu wspomnieć o wycofaniu podpisów wielu posłów PIS pod propozycją zakazu pornografii oraz wolnych od pracy Niedziel. Wracam do tych spraw, aby spróbować wzbudzić do refleksji nad taką postawą polityków uważających się za katolików.
PIS jako szeroka partia centroprawicowa pragnie stać się taką „Polską Chadecją”, jednak w pogoni za szerokim poparciem szuka poparcia u ludzi często odległych ideowo. To powoduje utratę wyrazistości oraz coraz większy brak zaufania ze strony prawdziwych katolików. Ten kierunek polityki powoduje, że partia chcąc czy nie chcąc wpisuje się we współczesny tręd europejskich partii prawicowych. Dlatego też dużym problemem zauważalnym dziś jeśli chodzi o partie polityczne jest zatracanie „prawicowości” w imię zdobycia szerokiego poparcia, jako najważniejszej sprawy. Odnosi się to zarówno do PO, PIS czy PSLu.
Wprawdzie dziś lewica przynajmniej na razie nie stanowi zagrożenia, jednak brak na scenie politycznej dużej sensu stricte partii prawicowej i konserwatywnej opartej na ruchu oddolnym może budzić niepokój wśród polskich katolików. Partia prawdziwie prawicowa odwołująca się do wartości katolickich, która idzie na kompromisy w najważniejszych moralnych i etycznych sprawach postępuje niewłaściwie i prowadzi do „zatracenia” wartości.
Dlaczego ta tendencja do kompromisu jest niebezpieczna? Ponieważ może w konsekwencji zupełnie „odwrażliwić” nie tylko polityków, ale również w dobie „poprawności politycznej” również może mieć wpływ na dużą część społeczeństwa. W jaki sposób? Poprzez brak parlamentarzystów, którzy mieliby odwagę przypominać w Parlamencie o potrzebie łączenia istotnych wartości z realizowaną misją. Dlatego też nie „decyzja na górze” lecz własne sumienie powinno być wykładnią przy podejmowaniu decyzji w głosowaniu.
Jeden z liderów PO stwierdził niedawno, że Platforma jest partią tzw. „umiarkowanej prawicy”. Należy sobie zadać pytanie co miał przez to stwierdzenie na myśli. Obawiam się, że chodzi w tej sprawie o „laicki” sposób myślenia, notabene na wzór typowy dla centroprawicy z Europy Zachodniej. Niestety ale również w PIS mogliśmy obserwować zanik moralności w wielu ważnych głosowaniach.
W mediach słyszymy często w wypowiedziach o tzw. „radykalnej prawicy”, czy przedstawicieli tych środowisk. Należy postawić sobie pytanie co oznacza takie sformułowanie. Okazuje się, że słowa te są kierowane do osób, które konsekwentnie, bez zmiany poglądów bronią i opowiadają się za określonymi wartościami. Są oni wielokrotnie wyśmiewani w środkach masowego przekazu. Takie „umiarkowane” myślenie jest dla Polaków wielkim zagrożeniem.
PodsumowanieDziś chciałbym zaapelować do środowisk katolickich aby w sprawach najistotniejszych nie szli na kompromis ale konsekwentnie bronili wartości katolickich, narodowych i patriotycznych. Wieczny i ciągły kompromis prowadzi do zatraty wartości pierwotnych. Oznacza to, że jeśli PISowi zabrakło raz odwagi w głosowaniach nad poprawkami konstytucyjnymi najprawdopodobniej zabraknie jej również ponownie. Prawica narodowo-konserwatywna powinna reprezentować nasze poglądy nie w 50, czy 70% lecz w 100%.
skomentuj (0)
Kiedy w 2005 roku Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory parlamentarne wiele osób miało olbrzymie nadzieje na zmianę w Polsce. W tym samym roku PIS wydało program „Polska katolicka w chrześcijańskiej Europie”, a rok wcześniej „Europa Solidarnych Narodów”. Pierwszy dokument zawierał liczne deklaracje i konkretne propozycje dotyczące realizacji wartości ideowych w życiu publicznym. Ponadto liczne propozycje i kierunki zmian w polskim ustawodawstwie m. in. w sprawie polityki prorodzinnej oraz wartości chrześcijańskich. Natomiast w programie polityki europejskiej Prawa i Sprawiedliwości „Europa Solidarnych Narodów” podkreślono potrzebę realizowania czynnej polityki Polski w Unii Europejskiej. Przedstawiono wizję „Europy Ojczyzn” oraz zaproponowano nowy kształt unijnych instytucji opartych na solidarności. Z głębokim ubolewaniem przyjmujemy dzisiejszą postawę Prezesa Jarosława Kaczyńskiego, jak również większości parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości, która jest dziś zupełnie sprzeczna z głoszonymi kilka lat temu wyrazistymi deklaracjami oraz jasno sprecyzowanymi propozycjami na ich realizację. Niestety w kluczowych sprawach dotyczących wartości chrześcijańskich w życiu społecznym, jak również wizji Unii Europejskiej jako Europy Ojczyzn, Prawo i Sprawiedliwość prowadzi politykę tzw. kompromisu rezygnując z reprezentowania wyrazistych poglądów. Uniemożliwienie zapisu konstytucyjnej wartości życia od poczęcia do naturalnej śmierci podczas ubiegłej kadencji czy postawa wobec złego dla Polski Traktatu z Lizbony, potwierdzają wyraźne zboczenie z kursu tej formacji. Poniższe cytaty zaczerpnięte ze źródła (dokumenty programowe: „Polska katolicka w chrześcijańskiej Europie” oraz „Europa Solidarnych Narodów”) ukazują pierwotne założenia, które dziś zostały zupełnie odrzucone przez tą partię. Taka postawa jest nieuczciwą grą wobec wyborców prawicy katolickiej, która oczekuje od swoich Parlamentarzystów czegoś więcej niż jedynie pustych deklaracji. Cytaty dotyczące wartości chrześcijańskich w Europie:„Jesteśmy świadomi, że niepodległa Polska nie przetrwa w Europie wrogiej wobec naszych wartości”; „Zagwarantowanie zasadom chrześcijańskim należytego miejsca w życiu społecznym to niezbędny składnik moralnej naprawy państwa, która jest celem polityki Prawa i Sprawiedliwości”; „Odrzucamy wizję neutralności światopoglądowej…, każdy porządek społeczny musi być konstytuowany przez określony system wartości...”. Z kolei „chrześcijański ład moralny leży w interesie samej Unii Europejskiej”. W innym miejscu politycy PIS stwierdzają: „Potwierdzamy nasze zaangażowanie w służbę cywilizacji życia, w czym naszym drogowskazem będzie nauka zawarta w encyklice Evangelium Vitae”; „Zrobimy wszystko, by niepodległa Polska stała się czynnikiem odrodzenia ducha chrześcijańskiej Europy”; „Szczególne znaczenie przypisujemy ochronie życia od chwili poczęcia, godności małżeństwa i wychowania”. Podkreślają, że to stanowisko powinno być „jasne, zdecydowane i pozbawione wątpliwości”. Wizja Polski w Unii Europejskiej oraz kierunki realizacji polskich interesów.„Obecność Polski w Unii Europejskiej powinna służyć realizacji polskich interesów, nie zaś biernemu uczestnictwu w jej strukturach”, a „Polityka czynna wymaga od nas przeciwstawienia się ideologii euroentuzjazmu, który w praktyce przynosi te same negatywne skutki, co polityka pasywności i ustępliwości”. Ponadto „Mocna pozycja Polski gwarantowana traktatem nicejskim to sprawa naszej przyszłej pozycji w Europie”; „Powrót do zasad, jakie przyświecały założycielom Wspólnot Europejskich – chrześcijańskie tradycje, suwerenność państwowa, solidarność… - stanowi podstawowy warunek dalszego rozwoju i sukcesu rozszerzonej Unii Europejskiej”; „Unia Europejska powinna być związkiem suwerennych państw, który… winien być zbudowany na solidnej wspólnocie wartości”; „Celem Unii nie może być zastępowanie państw narodowych i tworzenie europejskiej struktury superpaństwa…”; „Opowiadamy się za Unia opartą na harmonijnej współpracy między suwerennymi państwami. Odrzucamy federalizm, który jest krokiem w kierunku Europy radykalnie osłabiającej rolę państw narodowych”; „Wypracowane w Nicei porozumienie dotyczące mechanizmu podejmowania decyzji w Radzie UE zgodnie z zasadą głosów ważonych, powinno zostać utrzymane. Daje ono bowiem Polsce ważną, adekwatną do jej potencjału, rolę w procesie podejmowania wspólnych decyzji”. Stosunek do Eurokonstytucji ( traktat reformujący zawiera większość głównych założeń, które zostały jedynie skopiowane z Eurokonstytucji z 2004 roku).„Prawo i Sprawiedliwość uznaje opracowany przez Konwent projekt Konstytucji dla Europy za szkodliwy dla Polski i procesu integracji europejskiej. Oddala on nas od Europy chrześcijańskiej i solidarnej, od wizji Europy, jaka przyświecała założycielom Wspólnoty. Jest aktem egoizmu kosztem solidarności, która legła u podstaw Wspólnoty. Przywileje dla najsilniejszych uderząją w tę właśnie zasadę…”; „Nie można również milczeć tym przepisie, który odbiera Konstytucji RP rangę prawa najwyższego obowiązującego na obszarze Polski. Konstytucja dla Europy znosi mechanizm nicejski i wprowadza system podejmowania decyzji premiujący najsilniejsze państwa UE. Rezygnacja z mechanizmu nicejskiego odbiera nam wysoka pozycję w instytucjach Unii i zmienia na gorsze warunki traktatu akcesyjnego”.„To Naród w referendum musi zadecydować, czy przyjąć nowy traktat konstytucyjny, który w zasadniczy sposób zmieni warunki naszego członkostwa”; „Nie można ulec dezinformacji stosowanej przez środowiska lewicowe, której celem jest przedstawienie referendum ratyfikacyjnego jako decyzji w sprawie członkostwa Polski w Unii. Nasza obecność w Unii Europejskiej została już przesądzona i jest niezależna od przyjęcia lub nie nowego traktatu”; „Prawo i Sprawiedliwość będzie dążyć do wzmocnienia konstytucyjnej ochrony suwerenności państwowej. Jesteśmy za przyjęciem zasady, w myśl której ratyfikacja umów międzynarodowych, które przenoszą część kompetencji państwowych na rzecz Unii, musiałaby się odbywać w ogólnonarodowym referendum”. Szanowni członkowie Prawa i Sprawiedliwości na czele z Prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Co się stało z waszym programem? Dlaczego zmieniliście swoją postawę w kluczowych dla nas katolików sprawach?
Podpisali:
Sympatycy Prawicy Rzeczypospolitej z Kalisza
Źródło cytatów:
1. „Polska Katolicka w chrześcijańskiej Europie” (Warszawa 2005)
2. Program Polityki Europejskiej PIS „Europa Solidarnych Narodów” (2004)
skomentuj (0)